Pomimo poważnych problemów kadrowych nasi koszykarze pokazali prawdziwy charakter i zwyciężyli w meczu, który na długo zapisze się w historii klubu. Taki mecz jak dzisiaj ukazuje piękno koszykówki w pełnej krasie.
Nasz zespół przystąpił do rywalizacji z Czarnymi bez czterech podstawowych zawodników. Do przechodzącego rehabilitację Dominica Greena dołączyli dochodzący do zdrowia Luther Muhammad oraz Ron Curry i Dale Bonner, którzy w ostatnich dniach odnieśli kontuzje mięśniowe.
Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego minutą ciszy uczczono tragicznie zmarłego koszykarza Romana Janika, który zaledwie osiem dni temu reprezentował jeszcze barwy Żubrów Białystok.
Pierwsze minuty w wykonaniu naszych zawodników obfitowały w znakomite akcje defensywne okraszone monster blokiem w wykonaniu EJ Montgomery’ego. W ofensywie z kolei kluczową postacią był Martin Peterka, który zdobył pierwsze osiem punktów dla naszego zespołu trafiając dwa rzuty za 3 pkt. Prawdziwe “wejście smoka” odnotował Jakub Wojdała, który wchodząc z ławki zaliczył znakomity przechwyt zakończony celnym layupem. Po tej akcji nasza przewaga osiągnęła rozmiary dwucyfrowe 13:3! W kolejnych akcjach byliśmy świadkami prawdziwego festiwalu strzeleckiego, w którym pierwsze skrzypce zagrali Aleksander Załucki i Jakub Musiał. Dziurawili oni kosz rywala rzutami trzypunktowymi, a nasza przewaga wciąż rosła i rosła, a w szczytowym momencie osiągnęła szesnaście oczek 21:5! W tym momencie w hali Gryfia dało się usłyszeć co raz głośniejsze pomruki niezadowolenia lokalnych kibiców. Ich ulubieńcy najwyraźniej poczuli się zobowiązani do poprawy swojej gry i do końca pierwszej kwarty nieco odrobili swoje straty do poziomu 15:25, ale to my prowadziliśmy z dwucyfrową przewagą!
II kwartę bardzo dobrze rozpoczęli gospodarze, którzy w swoich trzech pierwszych akcjach trzykrotnie trafiali za 3 pkt., dzięki czemu znacząco ograniczyli swoje straty. My próbowaliśmy się odgryźć korzystając z wysokiej dyspozycji naszych zawodników wysokich EJ Montgomery i Martin Peterka, którzy znakomicie walczyli na atakowanej tablicy. W tej części gry doszło do niecodziennej sytuacji, gdy w naszych barwach na parkiecie znalazła się “polska piątka”: Adrian Bogucki, Marcin Piechowicz, Jakub Wojdała, Nikodem Woźny i Jakub Musiał. Niestety pomimo ambicji i woli walki z naszej strony napór przeciwnika ostatecznie przełamał nasze zasieki i po nieco ponad sześciu minutach drugiej kwarty gospodarze doprowadzili do remisu 33:33. W tym momencie swój kunszt strzelecki zaprezentował ponownie Aleksander Załucki, który trzykrotnie trafiał za 3 pkt. i poprowadził kolegów do zwycięskiego zakończenia pierwszej połowy 44:37!
Po zmianie stron bardzo aktywny był nasz rozgrywający Jakub Musiał, który agresywnie penetrował strefę podkoszową stwarzając tym samym poważne problemy defensywie Słupszczan. Podopieczni trenera Robertsa Štelmahersa odpowiedzieli celnymi rzutami z dystansu i gdy wynik przybliżał się do remisu celną trójkę trafił Jaustin Gray i ponownie złapaliśmy nieco oddechu. W jego ślady poszedł Martin Petetrka i gdyby nie znakomicie dysponowany Jordan Duffy to znów osiągnęlibyśmy prowadzenie dwucyfrowe. W tej części gry wymiana ciosów trwała w najlepsze, a nasza drużyna utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. W naszych szeregach wyróżniającą postacią był Jakub Wojdała, który doprawdy grał bez kompleksów zdobywając kolejne punkty oraz asystując swoim kolegom. Na minutę do końca trzeciej kwarty i dwóch znakomitych akcjach Justina Graya nasza przewaga ponownie osiągnęła rozmiary dwucyfrowe! Ostatecznie po III kwarcie pozostaliśmy na prowadzeniu 75:66.
IV kwartę znakomicie otworzył Jakub Musiał, który w dwóch pierwszych akcjach dał naszej drużynie pięć punktów. W jego ślady poszedł nasz kapitan Marcin Piechowicz i w hali Gryfia ponownie dało się słyszeć jęk zawodu kibiców Czarnych, bo na tablicy wyników pokazał się wynik 82:68 dla naszego zespołu. Znakomite akcje po obu stronach parkietu zaliczał EJ Montgomery, który zarówno potrafił zablokować rywala jak również zakończyć akcję ofensywę “power dunkiem”! W zasadzie wszyscy podopieczni trenera Artura Gronka grali jak natchnieni i choć rywale trafili 15 rzutów za 3 pkt. To my złamaliśmy barierę stu punktów i wgraliśmy 102:88!!!
Energa Czarni Słupsk – MKS Dąbrowa Górnicza 88:102 (15:25; 22:19; 29:31; 22:27)
MKS Dąbrowa Górnicza: Jakub Musiał – 22 pkt., Martin Peterka – 22 pkt., (10 zbiórek), Aleksander Załucki – 15 pkt., Justin Gray – 11 pkt., Jakub Wojdała – 10 pkt., Efrem Montgomery Jr – 9 pkt., Adrian Bogucki – 9 pkt., Marcin Piechowicz – 2 pkt., Nikodem Woźny – 2 pkt., Maciej Zabłocki – 2 pkt.
Energa Czarni Słupsk: Jorden Duffy – 25 pkt., Donovan Ivory – 15 pkt., Aigars Šķēle – 13 pkt., Dominik Wilczek – 12 pkt., Chico Carter Jr – 10 pkt., Eral Jarred Penn – 8 pkt., Tim Lambrecht – 3 pkt., Szymon Tomczak – 2 pkt., Jan Pluta – pkt., Cezary Zabrocki – 0 pkt.