Niestety  w drugim meczu fazy play-off również musieliśmy przełknąć gorycz porażki, chociaż sam przebieg spotkania wyglądał zdecydowanie lepiej. Ambitna postawa naszych graczy pozwala z pewną dozą optymizmu i nadziei patrzeć na kolejny mecz, który rozegramy już we własnej hali 19 maja o godz. 20:15.

Chociaż rzut sędziowski wygrali legioniści, to piłka bardzo szybko trafiła w nasze ręce i wynik spotkania celnym rzutem z dystansu otworzył Martin Peterka. Nasi zawodnicy od samego początku epatowali pozytywną energią, starali się mocno naciskać na rywala jak chociażby w sytuacji, gdy przechwyt zaliczył EJ Montgomery, a następnie zakończył kontrę wsadem. Po dwóch minutach gry trener Heiko Rannula był zmuszony skorzystać z time-outu, aby przerwać naszą dobrą serię, która dała nam prowadzenie 8:2. Nasi gracze grali bardzo agresywnie chcąc jak najbardziej utrudnić rywalom złapanie właściwego rytmu gry, co spowodowało, iż bardzo szybko skompletowaliśmy limit pięciu fauli. Na prowadzeniu utrzymaliśmy się do piątej minuty I kwarty, gdy legioniści zdołali w końcu doprowadzić do remisu 14:14. Od tej chwili trwała zażarta walka po obu stronach boiska, a wynik konsekwentnie oscylował wokół remisu. Na parkiecie zrobiło się trochę nerwowo, a obie drużyny zaczęły popełniać proste błędy. Ostatnie punkty I kwarty celnym rzutem z wyskoku zdobył Ron Curry, a tablica wyników wskazała na przewagę Legii – 30:27.

Na początku II kwarty, licznie przybyłych do hali na Bemowie kibiców MKS, do głośnego dopingu przechwytem i mocnym wsadem pobudził Luther Muhammad. Następnie celną trójką popisał się Ron Curry i gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziów w przedmiocie faulu technicznego, to bylibyśmy bardzo blisko remisu. Co się odwlecze to nie uciecze i już po chwili po akcji „and1” w wykonaniu Luthera Muhammada objęliśmy prowadzenie 35:34. Niestety nasza radość nie trwałą zbyt długi i gospodarze szybko odzyskali palmę pierwszeństwa. Niemniej jednak podopieczni trenera Artura Gronka, ani myśleli składać broni i konsekwentnie trzymali się blisko rywala. Po skutecznych rzutach wolnych Dale Bonnera ponownie powróciliśmy do wyniku remisowego – 41:41. Ozdobą końcówki II kwarty był „siatkarski blok” w wykonaniu Justina Graya, który zatrzymał Carla Ponsara. Ostatecznie pierwszą połowę na prowadzeniu zakończyła stołeczna Legia – 48:43.

Drugą połowę rozpoczęliśmy naprawdę udanie. W defensywie „monster blokiem” popisał się EJ Montgomery, a szybką kontrę celnym rzutem za 3 pkt. wykończył Martin Peterka. Legioniści szybko jednak odzyskali rezon i w dalszym ciągu pozostali na prowadzeniu. Po bardzo mocnym otwarciu gra nieco straciła na tempie, a tablica wyników została „zamrożona”, ponieważ punkty padały tylko po rzutach wolnych. Gospodarze jako pierwsi opanowali nerwy i ponownie rozpoczęli skuteczną egzekucję rzutową, a po ekwilibrystycznym rzucie Dominica Brewtona osiągnęli dwucyfrowe prowadzenie – 64:54. Do końca III kwarty nasi gracze walczyli o odrobienie strat, ale ostatecznie pomimo udanych fragmentów zakończyli ten fragment gry z wynikiem 61:71.

Z początkiem IV kwarty gospodarze pokazali, że czują się co raz pewniej i swobodniej, a trójkę z 7 metrów trafił Andrzej Pluta. Nasz zespół usiłował odpowiedzieć grą zespołową i do punktowania przystąpili EJ Montgomery, Luther Muhammad oraz Ron Curry. Pomimo naszych starań legioniści utrzymywali kilku punktową przewagę. W walce o odwrócenie losów spotkania niespożytą energię prezentował nasz lider strzelecki Luther Muhammad, który raz po raz penetrował strefę podkoszową grając w kontakcie z rywalem. Tak naprawdę wszyscy nasi koszykarze do samego końca nie tracili wiary w możliwość odmiany niekorzystnej sytuacji. Gospodarze, broniący tytułu Mistrza Polski, pokazali jednak dużą dojrzałość w grze i zdołali zamknąć to spotkanie ze zwycięstwem –  89:84.

Legia Warszawa – MKS Dąbrowa Górnicza 89:84 (30:27; 18:16; 23:18; 18:23)

MKS Dąbrowa Górnicza: Ronald Curry Jr – 21 pkt., Luther Muhammad – 20 pkt., Martin Peterka – 18 pkt. (11 zbiórek), Dale Bonner – 9 pkt., Efrem Montgomery Jr – 7 pkt.,Marcin Piechowicz – 5 pkt., Adrian Bogucki – 2 pkt., Justin Gray – 2 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt., Jakub Musiał – 0 pkt.

Legia Warszawa: Jayvon Graves – 21 pkt., Andrzej Pluta – 18 pkt., Race Thompson – 16 pkt., Dominic Brewton III – 13 pkt., Carl Ponsar – 11 pkt., Michał Kolenda – 5 pkt., Shane Hunter – 4 pkt., Maksymilian Wilczek – 1 pkt., Ojārs Siliņš – 0 pkt., Wojciech Tomaszewski – 0 pkt.