Mecz z Anwilem Włocławek przyciągnął do naszej hali domowej imponującą liczbę koszykarskich kibiców, a gorący doping prowadzony był na najwyższym możliwym poziomie. Do pełni szczęścia zabrakło jednak zwycięstwa naszej drużyny, chociaż jeszcze na przerwę schodziliśmy z siedmiopunktowym prowadzeniem.
Do meczu przystąpiliśmy osłabieni brakami kadrowymi. Do składu powrócił co prawda Ron Curry, lecz drobnej kontuzji nabawił się z kolei Justin Gray i dołączył tym samym, do pozostających nadal poza zespołem, Dominica Greena oraz Dale Bonnera.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości z Włocławka, którzy w dwóch pierwszych akcjach meczu zdołali zdobyć 5 pkt. Ich mini serię przerwał „power dunkiem” EJ Montgomery. Nasz środkowy od samego początku przejawiał dużą ochotę do gry, nie tylko zdobywał punkty, lecz jeszcze zbierał i asystował. Zawodnicy Anwilu szybko pokazali swoją wysoką dyspozycję strzelecką trafiając kolejne rzuty za 3 pkt. Po naszej stronie skutecznie potrafił odpowiedzieć jedynie powracający po kontuzji Ron Curry. Dobre wsparcie z ławki dali nasz kapitan Marcin Piechowicz i Jamarii Thomas, który przeprowadził akcję „and1”, a następnie dołożył jakże cenny rzut za 3 pkt., który doprowadził nas do remisu 21:21. W kolejnych akcjach bardzo pewnie wykonali swoje rzuty wolne Martin Peterka oraz Luther Muhammad, który oddał również ostatni celny rzut z gry I kwarty, dzięki czemu zakończyliśmy ten fragment meczu na prowadzeniu 28:24.
II kwartę celną trójką otworzył Luther Muhammad, a po chwili kolejny celny rzut zza linii 6,75 m dołożył Martin Peterka! Jednocześnie postawiliśmy bardzo twarde warunki w obronie i mocno utrudnialiśmy życie rywalom. Po trzech minutach drugiej odsłony meczu wysforowaliśmy się nawet na dwucyfrową przewagę – 36:26. Podrażniony Anwil usiłował się odgryźć i zdecydowanie mocniej ruszył do ataku. Nasi zawodnicy starali się odpowiedzieć agresją w obronie, co spowodował dość szybkie wyczerpanie limitu fauli w kwarcie, choć trzeba powiedzieć, że nie niektóre decyzje sędziów wydawały się dość kontrowersyjne. Po naszej stronie wręcz znakomicie prezentował się Luther Muhammad, który już do przerwy zdołał zgromadzić 19 pkt. Dostał on wsparcie od swoich kolegów i poprowadził naszą drużynę do utrzymania prowadzenia na zakończenie pierwszej połowy – 52:45.
Po zmianie stron na parkiecie zrobiło się dość nerwowo i już w pierwszej minucie rywalizacji mieliśmy dwie wideoweryfikacje w tym jeden challenge (z resztą udany) z inicjatywy naszego headcoacha Artura Gronka. Pierwszą trójkę w meczu trafił Aleksander Załucki, lecz przeciwnicy mieli swoje skuteczne akcje i nasza przewaga zaczęła topnieć, aż w końcu po celnym rzucie za 3 pkt. AJ Slaughtera Anwil zdołał objąć prowadzenie – 58:56. Na szczęście szybko odpowiedział Jakub Musiał, a kolejną trójkę dołożył Martin Peterka i powróciliśmy na nieznaczne prowadzenie. Od tego momentu rozpoczęła się walka punkt za punkt, a wynik oscylował wokół remisu. Niestety w poczynania naszej drużyny wkradła się wzmożona nerwowość, którą wykorzystał nasz przeciwnik i to on mógł się cieszyć z prowadzenia na koniec III kwarty – 69:65.
Od początku IV kwarty mieliśmy poważne problemy w konstruowaniu akcji ofensywnych, a rywal nie zamierzał zwalniać tempa powiększając swoje prowadzenie. Sygnał do walki usiłował dać nam duet graczy wysokich Martin Peterka & EJ Montgomery. Niestety rozpędzony zespół Anwilu parł do przodu zdobywając punkty seriami, co po niespełna pięciu minutach ostatniej kwarty doprowadziło ich na dwucyfrowe prowadzenie – 81:69. W tym trudnym dla nas momencie podopieczni trenera Gronka zwarli swoje szyki i próbowali odwrócić losy spotkania. Niestety na każdą naszą dobrą akcję szybko odpowiadał przeciwnik. Dzięki celnej trójce naszego kapitana Marcina Piechowicza w „crunchtime” wchodziliśmy jednak ze stratą zaledwie pięciu oczek – 83:88. Ostatnie takty meczu to niesamowita walka i ogłuszający doping w hali Centrum, do pełni szczęścia zabrakło nam jedynie końcowego sukcesu. Po ostatnim gwizdku sędziego to goście wznieśli ręce w geście triumfu wygrywając 94:85.
MKS Dąbrowa Górnicza – Anwil Włocławek 85:94 (28:24; 24:21; 13:24; 20:25)
MKS Dąbrowa Górnicza: Luther Muhammad – 21 pkt., Martin Peterka – 16 pkt., Ronald Curry Jr – 12 pkt., Jamarii Thomas – 12 pkt., Marcin Piechowicz – 8 pkt., Adrian Bogucki – 6 pkt., Efrem Montgomery Jr – 4 pkt., Aleksander Załucki – 3 pkt., Jakub Musiał – 3 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt.
Anwil Włocławek: Trevon Allen – 16 pkt., Elvar Fridriksson – 14 pkt., Eric Lockett – 13 pkt., Anthony Slaughter – 12 pkt., Michał Kołodziej – 12 pkt., Tyler Wahl – 10 pkt., (12 zbiórek), Isaiah Mucius – 7 pkt., Mate Vucić – 7 pkt., Dawid Słupiński – 2 pkt., Bartosz Łazarski – 1 pkt., Kacper Borowski – 0 pkt.