Do rozegrania pozostały nam już tylko dwa spotkania rundy zasadniczej Orlen Basket Ligi i w dalszym ciągu walczymy o jak najlepsze rozstawienie w play-in.
Na początku przypomnijmy na czym polega formuła play-in, dobrze znana z boisk NBA i Euroligi (w naszej lidze debiutowała w uprzednim sezonie). Play-in to nic innego jak dodatkowe spotkania o awans do fazy play-off dla ekip z miejsc 7-10 sezonu zasadniczego. Drużyna, która zajmie siódme miejsce rozegra dodatkowe spotkanie z ekipą z ósmej lokaty. Zwycięzca tej pary zapewnia sobie awans do play-off. Przegrany walczy dalej ze zwycięzcą pary złożonej z drużyn z dziewiątego i dziesiątego miejsca. W chwili obecnej w walce o udział w play-in w dalszym ciągu walczy pięć drużyn, a miejsc mamy tylko cztery. Patrząc na aktualną tabelę oraz terminarz nasz zespół posiada wszelkie atuty, aby zagwarantować sobie jedno z tych miejsc.
W pierwszym meczu z Legią Warszawa musieliśmy uznać wyższość rywala przegrywając 63:84. To nie był dobry mecz w naszym wykonaniu. Straty i brak skuteczności uniemożliwiły nam włączenie się w walkę o zwycięstwo, chociaż ciężko powiedzieć, iż gospodarze zagrali wybitne spotkanie, to mimo wszystko odnieśli pewne zwycięstwo. W tamtym meczu na plus z pewnością wypadł jednak duet naszych graczy wysokich Martin Peterka i EJ Montgomery. Ten pierwszy osiągnął double double – 13 pkt. i 11 zbiórek, a ten drugi był dosłownie o włos od tego wyczynu – 14 pkt. i 9 zbiórek.
Zespół Legii pod wodzą estońskiego trenera Heiko Rannuli prezentuje w obecnym sezonie atrakcyjną i nowoczesną koszykówkę opartą na wysokiej intensywności z dużym przywiązaniem do schematów taktycznych. Rannula preferuje grę opartą na szybkim dzieleniu się piłką i szukaniu najlepszej możliwej pozycji strzeleckiej, unikając nadmiernego polegania na akcjach indywidualnych. Ich gra opiera się w dużej mierze na kolektywie, a zawodnicy mają zazwyczaj jasno zdefiniowane zadania do zrealizowania. Legia pod wodzą Estończyka stara się kontrolować tempo gry i narzucać rywalom swoje warunki fizyczne zarówno w ofensywie jak i defensywie. Ich obrona to prawdziwy monolit znakomicie strzeżący dostępu do własnego kosza. W obecnym sezonie swoim rywalom pozwalają na zdobycze punktowe na poziomie zaledwie 79,7 pkt., co stanowi najlepszy wynik w całej Orlen Basket Lidze.
Jak to już zostało wspomniane powyżej zespół Legii swoją siłę w dużej mierze opiera na grze kolektywnej. W ich składzie ciężko wskazać jednego, absolutnego lidera, który decyduje o obrazie gry drużyny. Niemniej jednak należy zwrócić szczególną uwagę na reprezentanta Polski Andrzeja Plutę. Ten rozgrywający to filar układanki trenera Rannuli i gdy tylko jest dostępny wybiega na parkiet w pierwszym składzie. Pluta jasno pokazuje, że jest już dojrzałym koszykarzem o ponadprzeciętnym warsztacie, który jest gotowy do liderowania takiemu zespołowi jak Legia Warszawa. Dysponuje znakomitym czuciem gry i przeglądem pola, które otwiera mu drogę do obsługiwania swoich kolegów kończącymi podaniami – notuje średnio 6,6 asysty. Jest również niezwykle groźny w akcjach dwójkowych, gdzie potrafi zarówno oddać rzut po koźle, lub też znaleźć wolnego gracza pod koszem lub na obwodzie. Obok Pluty na obwodzie pierwsze skrzypce gra Jayvon Graves. Ten combo guard opiera swój styl gry na fizyczności, wszechstronności i ogromnej energii po obu stronach parkietu. Potrafi zdobywać punkty na wszystkie sposoby – od dynamicznych wjazdów pod kosz, przez rzuty z półdystansu, aż po trójki – w obecnym sezonie notuje średnio 13,3 pkt. Choć dysponuje instynktem strzelca, jest bardzo solidnym kreatorem. Notuje średnio 3,5 asysty, świetnie czytając grę w sytuacjach pick-and-roll. Na tych nazwiskach plejada wybitnych koszykarzy Legii oczywiście się nie kończy, dość powiedzieć, że trener Rannula ma do dyspozycji jeszcze Dominica Brewtona, Race’a Thompsona, czy też Michała Kolendę. Ich roster doprawdy robi wrażenie i daje ogromne możliwości rotacji i dostosowywania się do sytuacji panującej na boisku.
Przed nami mecz z broniącą tytułu Mistrza Polski Legią Warszawa, która w obecnym sezonie podtrzymuje mistrzowskie aspiracje. Nie będzie w tym wiele przesady, jeżeli przyjmiemy, że na ten moment pozostaje jednym z głównych kandydatów do końcowego triumfu. Przed nami bardzo trudne zadanie, ale wiemy, że we własnej hali, przy wsparciu naszych kibiców stać nas na wyrównaną walkę z każdym rywalem!
Wszystkich fanów basketu z Dąbrowy Górniczej i okolic zapraszamy do Hali Centrum im. Zygmunta Cybulskiego 01.05.26 r. godz. 20:15
Bilety do kupienia TUTAJ