Dzisiejszy wieczór z pewnością przejdzie do historii dąbrowskiego basketu! Znakomite zwycięstwo wywalczone we wspaniały stylu, a do tego niewiarygodny doping dąbrowskiej publiczności. Walczymy dalej i już oczekujemy na kolejną odsłonę tej rywalizacji w czwartek o godz. 18:00 w naszej hali domowej. Liczymy na wasze wsparcie!

Rzut sędziowski wygrał nasz środkowy EJ Montgomery, a pierwsze punkty w meczu zdobył celnym rzutem zza linii 6,75 m Justin Gray. Po kilku chwilach skuteczną akcję „and1” przeprowadził Ron Curry, lecz w tym samym czasie rywale nie próżnowali i również kończyli swoje akcje. Prowadzenie zapewnił nam kolejną trójką Justin Gray i licznie zgromadzona w hali Centrum, dąbrowska publiczność miała powody do zadowolenia. Od pierwszych minut w poczynaniach naszych graczy było widać ogromne zaangażowanie i wolę walki, choć te silne emocje powodowały, że w kilku akcjach w bliskim sąsiedztwie kosza zabrakło nieco precyzji. Ręka nie zadrżała jednak Jakubowi Musiałowi, który krótko po wejściu na parkiet trafił swój rzut za 3 pkt., podobnie jak Marcin Piechowic,z dzięki czemu utrzymywaliśmy się na kilku punktowym prowadzeniu. Z korzystnym rezultatem wytrzymaliśmy do chwili, gdy zegar meczowy pokazał na 1:30 min. do końca I kwarty. W tym momencie po raz pierwszy dzisiejszego wieczoru utraciliśmy prowadzenie. Do końca tej części gry zdołaliśmy jeszcze raz nacisnąć na przeciwnika i po 10 minutach rywalizacji osiągnęliśmy dwupunktowe prowadzenie – 27:25.

Pierwsze skuteczne akcje II kwarty przeprowadzili legioniści, którzy wysforowali się na siedmiopunktowe prowadzenie. Ich serię przerwał w końcu Martin Peterka, który po zażartej walce pod koszem był w stanie dobić niecelny rzut kolegi z drużyny. Następnie celne trójki dali nam Ron Curry i Justin Gray, dzięki czemu ponownie zbliżyliśmy się do rywala na odległość jednej akcji rzutowej. W grze obronnej mocno zwarliśmy szyki i zaczęliśmy grać bardziej agresywnie, co okupiliśmy szybkim pojawieniem się kłopotów z faulami. Ponownie dobrą zmianę dał wchodzący z ławki Jakub Musiał, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców po rzutach z wyskoku, na przestrzeni zaledwie dwóch i pół minuty! Do samego końca pierwszej połowy podopieczni trenera Artura Gronka walczyli o odrobienie strat, niestety legioniści stawiali zaciekły opór, a co więcej wraz z upływającym czasem potrafili umacniać się na prowadzeniu. Po dwóch kwartach nasza strata wyniosła osiem punktów – 45:53.

Po zmianie stron obie ekipy przystąpiły do zażartej rywalizacji o każdą piłkę. Byliśmy świadkami prawdziwej walki w ręcz przeplatanej pojedynczymi faulami. Pierwsze punkty w tej części spotkania zdobył Andrzej Pluta trafiając dwie, szybkie trójki i nasz trener Artur Gronek był zmuszony wziąć time out, aby spróbować wybić gości z dobrego rytmu gry. Pierwsze punkty III kwarty dla naszej drużyny zdobył po niespełna czterech minutach Marcin Piechowicz, który trafił swój rzut zza linii 6,75 m. Jak się później okazało swoją postawą pobudził kolegów z drużyny do wzmożonej walki, która przyniosła nam kilkupunktową serię i ograniczenie strat do zaledwie trzech oczek – 59:62! Naszą dobrą passę przerwał nie kto inny jak Andrzej Pluta trafiając rzut za 3 pkt. Na szczęście niezwłocznie odpowiedział mu tym samym Luther Muhammad, a po kolejnych dwóch skutecznych akcjach naszych zawodników powróciliśmy na prowadzenie 66:65! Podrażnieni goście z Warszawy usiłowali zwiększyć pressing i odzyskać prymat, jednakże po celnej trójce Jakuba Musiała to nasz zespół przewodził z wynikiem 71:70!

O wszystkim miała zadecydować IV kwarta. Nasi gracze zaczęli z prawdziwym animuszem i odważną penetracją strefy podkoszowej w kontakcie z rywalem, który nie zamierzał odpuszczać. Znakomite zawody rozgrywał Jakub Musiał, który już w pierwszych minutach popisał się akcją „and1” dopisując kolejne trzy punkty do swojego imponującego dorobku punktowego (w całym meczu zgromadził 18 pkt.). Wynik konsekwentnie oscylował wokół remisu, a emocje w hali Centrum powoli sięgały zenitu! Legia szybko skompletowała limit fauli, co otworzyło nam drogę na linię rzutów wolnych – niestety wykonywaliśmy je ze zmiennym szczęściem (  16 na 23 w całym meczu). Na trzy minuty przed końcem meczu tablica wyników wskazywała na minimalne prowadzenie Legii – 85:83, a rozgrzana do czerwoności dąbrowska publiczność głośną wrzawą dopingowała naszych graczy do dalszej walki! Do samego końca nie było wiadomo jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. Nasi zawodnicy niesieni niesamowitym dopingiem, prowadzeni przez naszego kapitana Marcina Piechowicza, po znakomitym rzucie z wyskoku Luthera Muhammada odnieśli ZWYCIĘSTWO 92:91!!! Dramaturgii całemu spotkaniu dodał również fakt, iż Dominic Brewton w ostatniej sekundzie wykonywał rzut wolny na dogrywkę, którego jednak nie zdołał trafić.

MKS Dąbrowa Górnicza – Legia Warszawa 92:91 (27:25; 18:28; 26:17; 21:21)

MKS Dąbrowa Górnicza: Jakub Musiał – 18 pkt., Marcin Piechowicz – 16 pkt., Luther Muhammad – 16 pkt., Justin Gray – 12 pkt., Ronald Curry Jr – 11 pkt., Efrem Montgomery Jr – 6 pkt., Adrian Bogucki – 6 pkt., Aleksander Załucki – 3 pkt., Martin Peterka – 2 pkt., Dale Bonner – 2 pkt.

Legia Warszawa: Dominic Brewton III – 19 pkt., Ojārs Siliņš – 16 pkt., Andrzej Pluta – 15 pkt. (11 asyst), Race Thompson – 12 pkt., Carl Ponsar – 11 pkt. (10 zbiórek), Jayvon Graves – 10 pkt., Michał Kolenda – 8 pkt., Wojciech Tomaszewski – 0 pkt., Matthias Tass – 0 pkt.