Nasi niezawodni kibice przygotowali prawdziwie odświętną oprawę i wspierali naszych graczy już od pierwszego gwizdka sędziego. Mamy ogromną świadomość, że to właśnie ich wsparcie z trybun pozwoliło nam przetrwać zły okres i odnieść zwycięstwo w tym jakże ważnym meczu.

Spotkanie dobrze rozpoczęli goście z Gliwic prowadzeni przez Rashuna Davisa, który był autorem pierwszych pięciu punktów w meczu. Serię rywala przerwał agresywną penetracją podkoszową Ron Curry, który po odgwizdanym faulu skutecznie wykonał dwa rzuty wolne. Szybko na parkiecie pojawił się debiutujący w naszych barwach Jakub Musiał, który już po chwili popisał się znakomitą asystą, którą na trzy  punkty zamienił Luther Muhammad. Choć odrobiliśmy nieco straty to nie mogliśmy złapać właściwego rytmu z czego skrzętnie korzystali nasi przeciwnicy. Jeszcze w I kwarcie, wchodząc z ławki, pierwsze punkty dla naszej drużyny zdobył długo wyczekiwany Dominic Green. Choć próbowaliśmy na różne sposoby dogonić rywala to niestety nie potrafiliśmy znaleźć dobrego rozwiązania, które dało by nam wymierne efekty, wobec czego po pierwszych dziesięciu minutach przegrywaliśmy 17:23.

II kwarta rozpoczęła się od sporego zamieszania po obu stronach parkietu, byliśmy świadkami kilku nieudanych akcji przeplatanych faulami. Taki przebieg spotkania najwyraźniej bardziej odpowiadał koszykarzom z Gliwic, którzy w tych okolicznościach potrafili, mimo wszystko doprowadzić do sytuacji rzutowych zakończonych powodzeniem. Ich przewaga powoli, aczkolwiek systematycznie rosła, a nasi koszykarze długimi minutami nie potrafili odnaleźć drogi do kosza rywala. Z pewnością nie pomagały nam również kontrowersyjne „gwizdki” sędziowskie. Jeszcze w II kwarcie podopieczni trenera Krzysztofa Szablowskiego zdołali zaliczyć run 8:0, lecz na przerwę z prowadzeniem schodzili gliwiczanie – 44:39.  

Nasi zawodnicy pojawili się z powrotem na parkiecie żądni walki i próbowali mocno nacisnąć na rywala. Ich nieustępliwość zaczęła powoli przynosić pożądane rezultaty i po niespełna czterech minutach III kwarty w końcu wyszliśmy na upragnione prowadzenie – 47:46. Dobre momenty rozgrywał duet EJ Montgomery i Dale Bonner, który mocno wdawał się we znaki rywalom. Od tego momentu wynik zaczął oscylować wokół remisu, a żadna z ekip nie mogła wysforować się na większe prowadzenie. Sygnał do ataku dał Ron Curry, który w dwóch kolejnych akcjach zdobył cztery punkty. Koledzy naprawdę chcieli pomóc, ale brakowało nam „zimnej krwi przy egzekucji”, niemniej jednak to my zakończyliśmy tą część gry na prowadzeniu – 59:56.

Goście z Gliwic mocno zwarli szyki obronne i postawi na agresywny pressing. Jak dobrze radzić sobie w takich warunkach pokazał Ron Curry, który będąc pod ogromną presją trafił rzut z odchylenia praktycznie w 24 sek. akcji. Pod naszym koszem rządził i dzielił z kolei EJ Montgomery, który był przeszkodą nie do pokonania, na przestrzeni całego spotkania zaliczył 4 bloki i skutecznie zniechęcał przeciwników do penetracji strefy podkoszowej. Po niespełna czterech minutach IV kwarty i celnej trójce autorstwa Luthera Muhammada nasza przewaga osiągnęła rozmiary dwucyfrowe – 68:56. W tej odsłonie w końcu zagraliśmy na miarę naszego potencjału i odnieśliśmy jakże cenne, derbowe zwycięstwo – 88:72!

MKS Dąbrowa Górnicza –GTK Gliwice 88:72 (17:23; 22:21; 20:12; 29:16)

MKS Dąbrowa Górnicza: Ronald Curry Jr – 15 pkt., Martin Peterka – 15 pkt., Dale Bonner – 13 pkt., Efrem Montgomery Jr – 12 pkt., 15 zbiórek, Luther Muhammad – 12 pkt., Dominic Green – 9 pkt., Marcin Piechowicz – 4 pkt., Adrian Bogucki – 4 pkt., Aleksander Załucki – 3 pkt., Jakub Musiał – 1 pkt.

GTK Gliwice:  Rashun Davis – 18 pkt., Michael Oguine – 16 pkt., Andy Cleaves II – 11 pkt., Dominik Grudziński – 9 pkt., Jarred Godfrey – 8 pkt., Maciej Bender – 6 pkt., 10 zbiórek, Kacper Gordon – 2 pkt., Wesley Gordon – 2 pkt., Kuba Piśla – 0 pkt., Aleksander Busz – 0 pkt.