Straty i brak skuteczności uniemożliwiły nam włączenie się w walkę o zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu. Chociaż ciężko powiedzieć, iż gospodarze zagrali wybitne spotkanie, to mimo tego odnieśli pewne zwycięstwo. 

Pierwszą skuteczną akcję w meczu przeprowadził Luther Muhammad, który w swoim stylu oddał skuteczny rzut z półdystansu. Jak się okazało był to dość odosobniony widok w pierwszych fragmentach meczu i po ponad trzech minutach gry tablica wyników pokazywała wynik 2:0 dla MKS… W tym momencie przebudzili się zawodnicy Legii, którzy w dwóch kolejnych akcjach zdobyli pięć punktów. Dość szybko odpowiedział celnym rzutem trzypunktowym Justin Gray, zdobywając swoje pierwsze punkty w barwach naszej drużyny. Na przestrzeni pierwszej kwarty niestety nie byliśmy świadkami zbyt udanego koszykarskiego widowiska, przynajmniej w zakresie poczynań ofensywnych. Koszykarze obu zespołów razili nieskutecznością, a do tego popełniali sporo błędów, również tych niewmuszonych. Ostatecznie po dziesięciu minutach gry wynik spotkania wskazywał na prowadzenie gospodarzy 11:7. 

Drugą kwartę akcją indywidualną otworzył dla nas Luther Muhammad, ale w kolejnych akcjach legioniści zaliczyli “run” punktowy 8:0 i ich prowadzenie osiągnęło rozmiary dwucyfrowe – 19:9. Trener Artur Gronek chcąc wytrącić rywala z uderzenia skorzystał z przerwy na żądanie. Po powrocie do gry dużą aktywnością wykazał się nasz środkowy EJ Montgomery, który mógł zdobyć nawet pięć punktów, lecz z uwagi na nieskuteczność w rzutach wolnych dopisał do swojego dorobku zaledwie dwa oczka. Brak skuteczności w rzutach wolnych w wykonaniu naszej drużyny była bardzo odczuwalny – do przerwy zanotowaliśmy 0 na 5 prób. Sygnał do odrabiania strat usiłował dać Martin Peterka, który w dwóch kolejnych akcjach zaliczył 5 pkt. Na jego wezwanie odpowiedział Luther Muhammad, który również trafił swój rzut zza linii 6,75 m i ograniczyliśmy nasze straty do pięciu punktów – 19:24. Od tego momentu w hali na Bemowie zobaczyliśmy trochę więcej efektownej koszykówki, gdy doszło do wymiany “power dunków” na linii Shane Hunter – EJ Montgomery. Do samego końca II kwarty walczyliśmy o odrobienie strat i nawet w pewnym momencie byliśmy dosłownie na odległość jednej akcji rzutowej – 27:29, lecz ostatecznie na przerwę gospodarze schodzili na prowadzeniu – 35:29. 

Nasi zawodnicy powrócili z szatni naładowani energią i w pierwszej akcji III kwarty zobaczyliśmy przechwyt Martina Peterki oraz wsad EJ Montgomery’ego, który w kolejnych akcjach dołożył kolejne punkty, czym najpierw doprowadził do remisu, a następnie po rzucie wolnym (pierwszym skutecznym w dzisiejszym spotkaniu dla naszej drużyny) wyprowadził nas na prowadzenie 38:37! Niestety nasza radość nie trwała zbyt długo, gdyż legioniści korzystając z naszej niefrasobliwości ponownie zdołali wysforować się na kilkupunktowe prowadzenie, a po ich serii punktowej, po raz kolejny nasz zespół usiłował ratować trener Gronek sięgając po time-out. Obraz gry nie uległ jednak drastycznej poprawie, a przewaga gospodarzy przybrała rozmiary dwucyfrowe – 48:38. Nasz szkoleniowiec szukając jakiegoś nietypowego rozwiązania postanowił już na tym etapie meczu wprowadzić na parkiet młodzieżowca Jakuba Wojdałę. Choć próbowaliśmy różnych rozwiązań, nie potrafiliśmy znaleźć żadnego optymalnego rozwiązania i po III kwartach przegrywaliśmy już – 45:58. 

W ostatniej kwarcie meczu w dalszym ciągu bezskutecznie poszukiwaliśmy właściwego rytmu gry jak również skuteczności rzutowej. Szczególnie dla nas dotkliwy był brak efektywności w rzutach zza linii 6,75 m (w całym spotkaniu zaledwie 3 celne rzuty na 24 próby). Choć legioniści również nie wystrzegali się błędów to na przestrzeni całego spotkania zaprezentowali się jednak lepiej i ostatecznie odnieśli pewne zwycięstwo – 84:63  

Legia Warszawa – MKS Dąbrowa Górnicza 84:63 (11:7; 24:22; 23:16; 26:18) 

MKS Dąbrowa Górnicza: Luther Muhammad – 16 pkt., Efrem Montgomery Jr – 14 pkt., Martin Peterka – 13 pkt., 11 zbiórek, Dale Bonner – 7 pkt., Jakub Musiał – 6 pkt., Justin Gray – 5 pkt., Adrian Bogucki – 2 pkt., Marcin Piechowicz – 0 pkt., Aleksander Załucki – 0 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt. 

Legia Warszawa: Carl Ponsar – 17 pkt., Jayvon Graves – 13 pkt., Wojciech Tomaszewski – 11 pkt., Benjamin Shungu – 10 pkt., Maksymilian Wilczek – 9 pkt., Race Thompson – 8 pkt., Andrzej Pluta – 8 pkt., Shane Hunter – 8 pkt., Ojārs Siliņš – 0 pkt., Błażej Czapla – 0 pkt., Dawid Niedziałkowski – 0 pkt.