Za nami wspaniały wieczór pełen koszykarskich emocji. Nasz zespół w meczu wyjazdowym pokonał faworyzowanego Trefla, a co więcej dokonał tego w stylu, który nie pozostawił żadnych złudzeń kto bardziej zasłużył na zwycięstwo.
Pierwsza kwarta to pokaz wiary we własne możliwości oraz konsekwentna realizacja przyjętych założeń taktycznych przez naszych zawodników, ale po kolei. Rzut sędziowski padł łupem EJ Montgomery’ego, a w ofensywie zaczęliśmy od dwóch celnych trójek autorstwa Dale Bonnera oraz Martina Peterki. Jak się później okazało rzuty zza linii 6,75 m w tym meczu były naszą niezwykle groźną bronią. Od pierwszych minut spotkanie przebiegało pod dyktando podopiecznych trenera Artura Gronka i już po niespełna czterech minutach gry ich prowadzenie osiągnęło rozmiary dwucyfrowe 14:3! Nasza rozpędzona drużyna parła naprzód, a w ataku wychodziło nam praktycznie wszystko. Na trzy minuty przed końcem I kwarty nasze prowadzenie wynosiło już piętnaście punktów 23:8, lecz w tym momencie gospodarze, nie chcąc najwyraźniej rozczarować swoich kibiców (a trzeb powiedzieć, że w sopockiej Ergo Arenie padł rekord frekwencji obecnego sezonu – 9653), ruszyli do odrabiania strat i zaliczyli dwunastopunktowy run punktowy. Ich serię zdołał w końcu przerwać EJ Montgomery, a wynik pierwszej części gry ustalił celnym lay upem Luther Muhammad – 27:20.
Na początku drugiej odsłony meczu zespół Trefla nieco przyspieszył i prowadzony przez swojego lidera Kaspera Suurorga zbliżył się do naszej ekipy na odległość dwóch akcji rzutowych – 27:33. W tym momencie Dąbrowianie potrafili jednak wrzucić „drugi bieg” i ponownie odjechali rywalom szybko powracając na dwucyfrowe prowadzenie, w czym widocznie pomogły celne rzuty z dystansu, tym razem w wykonaniu Rona Curry’ego oraz Luthera Muhammada. Do końca II kwarty nasz licznik zdobytych punktów urósł do wartości 48 pkt., co przy zaledwie 35 pkt. przeciwników pozwoliło nam zejść na przerwę do szatni w znakomitych nastrojach.
Po powrocie na parkiet nasi gracze bynajmniej nie utracili animuszu i chęci do gry. Wynik III kwarty celną trójką otworzył Ron Curry, a po chwili kolejne dwa punkty dołożył Dale Bonner. Pomimo utrzymującej się pokaźnej, dwucyfrowej przewagi nasi zawodnicy w dalszym ciągu realizowali założenia taktyczne trenera Artura Gronka i forsowali tempo rozgrywanych akcji wykonując nierzadko akcje coast to coast. Rywal ewidentnie miał problemy z nadążeniem za tempem rozgrywanych przez nas akcji, a ponadto spore trudności napotykał w walce o zbiórkę, gdyż nasi gracze znakomicie zabezpieczali strefę podkoszową praktycznie dominując na obu tablicach. Ostatecznie w ostatnią część spotkania wchodziliśmy na prowadzeniu 63:53.
Jeżeli ktoś myślał, że w ostatniej kwarcie meczu stracimy ochotę do szybkiego ataku, to się mocno zdziwił! Po naszych zawodnikach pomimo upływającego czasu zupełnie nie było widać nadmiernego zmęczenia. W tej materii z pewnością pomogła szeroka rotacja, którą stosował trener Gronek desygnując do gry wszystkich dostępnych zawodników. Patrząc na postawę naszych graczy można było zaobserwować prawdziwą radość i satysfakcję jaką odnoszą z każdej kolejnej, udanej akcji. Swobodna, szybka gra okraszona znakomitą skutecznością zaowocowała 37 pkt. zaaplikowanymi rywalom tylko w IV kwarcie! Z tak grającym MKS-em Sopocianie po prostu nie mieli żadnych szans, a mecz zakończył się naszym jakże przekonującym zwycięstwem 100:77.
Energa Trefl Sopot – MKS Dąbrowa Górnicza 77:100 (20:27; 15:21; 18:15; 24:37)
MKS Dąbrowa Górnicza: Luther Muhammad – 27 pkt., Dale Bonner – 23 pkt., Ronald Curry Jr – 13 pkt., Adrian Bogucki – 10 pkt., Efrem Montgomery Jr – 8 pkt., Martin Peterka – 7 pkt., Jakub Musiał – 6 pkt., Jakub Wojdała – 3 pkt., Justin Gray – 2 pkt., Marcin Piechowicz – 1 pkt., Aleksander Załucki – 0 pkt., Nikodem Woźny – 0 pkt.
Energa Trefl Sopot: Kasper Suurorg – 18 pkt.,Kenneth Goins – 11 pkt., Szymon Zapała – 9 pkt., Mindaugas Kacinas – 9 pkt., Mikołaj Witliński – 8 pkt., Paul Scruggs – 7 pkt., Raymond Cowels III – 6 pkt., Dylan Addae-Wusu – 4 pkt., Franciszek Chac – 3 pkt., Szymon Kiejzik – 2 pkt., Szymon Nowicki – 0 pkt.