Przed nami kolejna odsłona bitwy o play off. Po fantastycznym zwycięstwie we własnej hali nad zespołem Stali Ostrów Wielkopolski, teraz udajemy się do Włocławka, aby stoczyć ostateczny bój z drużyną Anwilu.

W pierwszym meczu obu drużyn rozegranym we włocławskiej hali Mistrzów górą był Anwil, który wygrał 89:78. Gospodarze postawili wówczas naprawdę bardzo trudne warunki i pokazali jednoznacznie, że w tym sezonie chcą się bić o najwyższe laury. Nasi zawodnicy choć starali się jak mogli to musieli uznać wyższość lepiej dysponowanego rywala. Jedno z najlepszych spotkań obecnego sezonu rozegrał wówczas nasz środkowy Adrian Bogucki, który zdobył 15 pkt., do których dołożył 6 zbiórek i 3 asysty.

W drugim spotkaniu, niestety również musieliśmy uznać wyższość rywali z Włocławka przegrywając 85:94. Mecz z Anwilem przyciągnął do naszej hali domowej imponującą liczbę koszykarskich kibiców,  a gorący doping prowadzony był na najwyższym możliwym poziomie. Do pełni szczęścia zabrakło nam tylko zwycięstwa naszej drużyny, chociaż jeszcze na przerwę schodziliśmy z siedmiopunktowym prowadzeniem. W tamtym spotkaniu naszym niekwestionowanym liderem był Luther Muhammad, który dwoił się i troił, aby pomóc naszej drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Ostatecznie mecz  zakończył z 21 pkt., 7 zbiórkami i 8 asystami.

Choć w tym sezonie jeszcze nie udało się nam pokonać zespołu Anwilu Włocławek, to przecież koszykarska historia nie determinuje przyszłości. Do najbliższego meczu przystępujemy z otwartą przyłbicą, gotowi do walki, bez żadnych kompleksów, aczkolwiek z szacunkiem dla rywala. Mamy świadomość, że zmierzymy się z klasowym zespołem. Anwil w obecnym sezonie prezentuje styl gry oparty przede wszystkim na dużej intensywności po obu stronach parkietu oraz szerokiej rotacji. Drużyna kładzie ogromny nacisk na agresywną defensywę na całym boisku, która ma wymuszać straty rywali i pozwalać na wyprowadzanie błyskawicznych kontrataków. Włocławianie grają koszykówkę fizyczną i bardzo widowiskową, starając się narzucić rywalom własne, wysokie tempo od pierwszych minut meczu. Jesteśmy również pewni, że doświadczony czeski szkoleniowiec Ronen Ginzburg przygotuje na najbliższe spotkanie jakieś niespodzianki, którymi będzie chciał nas zaskoczyć.

Skład Anwilu prezentuje się bardzo okazale i trener Ginzburg ma możliwość korzystania z szerokiej rotacji, elastycznie dostosowując się do aktualnej sytuacji na boisku. Niemniej jednak wydaje się, że ich trzon stanowi trio Elvar Fridriksson – Tyler Wahl – Michał Michalak (reprezentant Polski zmaga się jednak z kontuzją i w maju nie zagrał, ani minuty a jego występ przeciwko naszej drużynie stoi pod znakiem zapytania?). Fridriksson to głównodowodzący Anwilem, odpowiada za rytm gry i koordynację poczynań kolegów na parkiecie. Reprezentant Islandii opiera swój styl gry na szybkości, boiskowej inteligencji oraz doskonałym przeglądzie pola. Fenomenalnie czyta ustawienie obrony – w ułamku sekundy decyduje, czy obsłużyć rolującego pod kosz wysokiego, oddać piłkę na obwód, czy samemu wykończyć akcję. Posiada rzadką umiejętność podawania „nieoczywistych” piłek. Jego asysty często są bezpośrednie i przeszywają linię obrony, co czyni go jednym z najlepiej podających graczy w lidze – 6,5 asysty na mecz. Tyler Wahl to z kolei jedno z odkryć tego sezonu. Do Anwilu dołączył w grudniu ubiegłego roku i praktycznie z miejsca udowodnił swoją wartość. Amerykanin to typ nowoczesnego skrzydłowego, który na boisku robi wszystko, co pomaga drużynie wygrywać, często poza głównymi statystykami. Jego gra opiera się na ogromnej sile fizycznej, sprycie i doskonałym wyszkoleniu technicznym w strefie podkoszowej. Wahl posiada bogaty repertuar zwodów i pracy nóg w post-up, co pozwala mu zdobywać punkty przeciwko wyższym rywalom. Dzięki mobilności i silnym nogom potrafi efektywnie kryć zawodników z kilku pozycji – od silnych skrzydłowych po mobilnych obrońców na obwodzie, a do tego świetnie czyta tor lotu piłki i potrafi wywalczyć pozycję pod tablicami.

Najbliższy mecz to decydujące starcie o ostatnie wolne miejsce w fazie play off. Na zwycięzcę czeka już broniąca tytułu Legia Warszawa. Anwil posiada atut własnego boiska, chociaż trzeba odnotować, że już raz z niego nie skorzystał przegrywając pierwszy mecz z Zastalem Zielona Góra – 71:86. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjdzie nam się zmierzyć z klasowym rywalem, który będzie korzystał z żywiołowo reagującej publiczności w hali Mistrzów. My musimy zrobić swoje i pokazać nasz basket próbując narzucić warunki rywalom. Walczymy dalej!

Mecz będzie można oglądać w dniu 10.05.26 o godz. 20:15 na kanale Polsat Sport