Mecz wyjazdowy w Zielonej Górze zakończył się naszą przegraną. Choć mieliśmy swoje dobre fragmenty gry, a Marc Garcia zaliczył 26 pkt., to jednak gospodarze odnieśli zasłużone i przekonujące zwycięstwo.
Niestety do dzisiejszego meczu nasz zespół przystąpił osłabiony absencją Luthera Muhammada, który z uwagi na doskwierający mu ból pleców nie mógł wspomóc naszej drużyny.
Pierwsze punkty w meczu zdobył celnym rzutem za 3 pkt. nasz kapitan Marcin Piechowicz, a po chwili kolejny celny rzut zza linii 6,75 m dołożył Marc Garcia. Gospodarze sprawiali wrażenie mocno zaskoczonych naszą postawą i pierwsze swoje punkty zdobyli dopiero po upływie 3 minut gry. W międzyczasie wypełnili limit fauli, dzięki czemu otrzymaliśmy swoje szanse na linii rzutów wolnych (na 6 prób trafiliśmy 4 rzuty). Podopieczni trenera Krzysztofa Szablowskiego starali się korzystać z szybkiej tranzycji bardzo sprawnie przemieszczając się od kosza do kosza. Podobnie usiłowali grać nasi rywale, lecz patrząc na przebieg I kwarty, ta duża ilość biegania nie przełożyła się na skuteczność po obu stronach parkietu. Na zakończenie pierwszej odsłony rywalizacji Jakub Wojdała popisał się celną trójką, dzięki czemu objęliśmy prowadzenie – 17:13.
Drugą kwartę rozpoczęliśmy od pewnych trudności w egzekucji akcji ofensywnych, a naszą chwilową niemoc przełamał rzutem z wyskoku Marc Garcia, który po raz pierwszy w tym sezonie rozpoczął mecz w „pierwszej piątce” i był bardzo zmotywowany i aktywny od samego początku rywalizacji – do przerwy zgromadził już 15 pkt. Po trzech minutach II kwarty i znakomitym przechwycie zakończonym layupem w wykonaniu Dale’a Bonnera objęliśmy dwucyfrowe prowadzenie – 27:17. Niestety takiej przewagi nie utrzymaliśmy zbyt długo i gospodarze prowadzeni przez Andrzeja Mazurczaka szybko odrobili straty, a po serii punktowej 17:0 objęli w końcu prowadzenie. To zdecydowanie nie był udany fragment gry w naszym wykonaniu. Pozwoliliśmy rywalom złapać wiatr w żagle i uwierzyć we własne możliwości. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Zastalu – 36:33.
Niestety początek III kwarty wskazywał, że nasi gracze mentalnie pozostali jeszcze w szatni. Rywale bardzo skrzętnie wykonali naszą niefrasobliwość i powiększyli swoje prowadzenie, które w szczytowym momencie osiągnęło dwunastopunktowe rozmiary – 46:34. Serię gospodarzy przerwał mocnym wsadem EJ Montgomery, lecz obraz gry nie uległ diametralnemu przeobrażeniu. Choć próbowaliśmy różnych rozwiązań nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu gry. Tylko dzięki celnej trójce Marca Garcii III kwartę zakończyliśmy z jednocyfrową stratą – 49:56.
Ostatnia odsłona meczu rozpoczęła się od szybkiej wymiany ciosów po obu stronach parkietu. Niestety taka sytuacja sprzyjała gospodarzom, którzy już wcześniej wypracowali sobie odpowiednią przewagę. W kolejnych akcjach po raz kolejny podopieczni trenera Arkadiusza Miłoszewskiego złapali wiatr w żagle i zwiększyli swoją efektywność gry zarówno w ataku jak i obronie. Równolegle w naszych szeregach szerzyła się rosnąca frustracja i niepewność w organizacji gry ofensywnej. Niemniej jednak nasi gracze podjęli jeszcze próbę odmiany obrazu gry, a główny ciężar usiłowali przyjąć na siebie Marc Garcia oraz Dale Bonner. Ostatecznie ten zryw niestety na niewiele nam się zdał i musieliśmy uznać wyższość rywala przegrywając 70:82.
Zastal Zielona Góra – MKS Dąbrowa Górnicza 82:70 (13:17; 23:16; 20:16; 26:21)
MKS Dąbrowa Górnicza: Marc Garcia – 26 pkt., Dale Bonner – 16 pkt., Ronald Curry Jr – 6 pkt., Martin Peterka – 6 pkt., Efrem Montgomery Jr – 5 pkt., Marcin Piechowicz – 3 pkt., Aleksander Załucki – 3 pkt., Jakub Wojdała – 3 pkt., Adrian Bogucki – 2 pkt.
Zastal Zielona Góra: Andrzej Mazurczak – 17 pkt., Phil Fayne – 17 pkt., Conley Jacob Garrison – 15 pkt., Patrick Thomas Cartier – 11 pkt., Filip Matczak – 10 pkt., Jakub Szumert – 8 pkt., Jayvon Vincent Maughmer – 4 pkt., Krzysztof Sulima – 0 pkt., Marcin Woroniecki – 0 pkt.