Za nami niesamowicie wyrównane spotkanie, którego wynik praktycznie przez pełen wymiar czasu pozostawał sprawą otwartą. Niestety koszykarscy bogowie byli po stronie gospodarzy więc z Lublina wracamy bez sukcesu.
Rzut sędziowski padł łupem środkowego gospodarzy Romana Szymańskiego i to oni przeprowadzili pierwsze skuteczne akcje osiągając prowadzenie 4:0. Pierwsze punkty dla naszego zespołu, celnym rzutem za 3 pkt. zdobył Dale Bonner. Gospodarze od samego początku mocno napierali chcąc narzucić swój styl gry. Nasi gracze potrafili się jednak skutecznie “odgryźć”, głównie dzięki dobrej tranzycji z obrony do ataku i udanym akcjom pick&roll. Brakowało nam niestety skuteczności zza łuku – zaledwie jeden celny rzut na osiem prób. Chcąc zaskoczyć nieco rywali trener Artur Gronek już w I kwarcie chętnie korzystał z szerokiej rotacji, a na boisku znalazł się nawet nasz młody gracz Jakub Wojdała. Na uznanie zasługuje bardzo donośne wsparcie dąbrowskich kibiców, którzy byli bardzo głośni od samego początku spotkania wspierając nasz zespół. Pierwsza odsłona meczu przebiegała pod znakiem wyrównanej walki z obu stron i do ostatniej chwili ważył się wynik tej kwarty – ostatecznie Start wyszedł z tej walki z prowadzeniem 23:21.
W drugiej kwarcie dzięki dobrej grze w obronie i szybkim akcjom zespołowym opartym na szybkiej tranzycji, po niespełna dwóch minutach gry objęliśmy prowadzenie 28:25! W tym fragmencie z dobrej strony pokazali się nasi gracze wysocy Martin Peterka i EJ Montgomery, którzy potrafili kończyć swoje akcje w bezpośredniej bliskości kosza, a do tego dawali nam mocną zbiórkę po obu stronach parkietu. Podrażnieni gospodarze mocno nacisnęli na naszych koszykarzy i za wszelką cenę próbowali odzyskać prowadzenie. Ich starania w końcu przyniosły rezultat i na niespełna cztery minuty do końca II kwarty doprowadzili do remisu 34:34. W tym momencie na szczęście naszą niemoc strzelecką zza linii 6,75 m przełamał Ron Curry i podjęliśmy walkę o utrzymanie prowadzenia. Walka o prymat w pierwszej połowie trwała do ostatniego gwizdka sędziego. Ostatnią skuteczną akcję przeprowadził Dale Bonner i to my schodziliśmy na przerwę na prowadzeniu 48:44
Po zmianie stron doszło do szybkiej wymiany uprzejmości na linii Luther Muhammad – Jean-Pierre Tokoto, a oba zespoły szybko zaznaczyły, że mają dużą ochotę powrotu do rywalizacji na wysokiej intensywności. Po dwóch minutach rywalizacji ponownie mieliśmy wynik remisowy 50:50. W tym momencie “drugi bieg” wrzucił nasz super strzelec Luther Muhammad, który w dwóch kolejnych akcjach zdobył pięć punktów i dał naszej drużynie nieco oddechu. Nasi gracze usiłowali utrzymać intensywny pressing na obwodzie i agresywną obronę w strefie podkoszowej. Z jednej strony przyniosło nam to ograniczenie poczynań ofensywnych rywala, lecz z drugiej strony dość szybko skompletowaliśmy limit fauli, a Jakub Musiał został nawet ukarany faulem niesportowym. Musiał zrehabilitował się jednak dość szybko, gdyż po dobrej akcji zespołowej oddał celny rzut za 3 pkt. Rywale w tym czasie jednak nie próżnowali i konsekwentnie trzymali się blisko naszego zespołu. Wynik po III kwartach ustalił celnym rzutem zza linii 6,75 m Dale Bonner dając nam prowadzenie 63:62.
Ostatnia kwarta meczu rozpoczęła się dość nerwowo od prostych strat po obu stronach parkietu. Najwyraźniej koszykarze obu drużyn czuli, iż wynik pozostaje sprawą otwartą i każda z ekip ma realną szansę na zwycięstwo. Z lekkiego marazmu celną trójką usiłował wyrwał nas niezawodny Luther Muhammad, ale rywale również poprawili swoją skuteczność i wynik spotkania konsekwentnie zaczął oscylować wokół remisu. Ozdobą tej części gry był bez wątpienia nasz szybki atak zakończony “power dunkiem” w wykonaniu EJ Montgomery’ego. Niestety wraz z upływającym czasem w naszych szeregach zagościła nerwowość i powtarzające się straty i rywale uciekli nam na kilka punktów. W “crunchtime” wchodziliśmy z sześciopunktową stratą 75:81. Martin Peterak zdołał jeszcze oddać celny rzut za 3 pkt., ale to jak się okazało to był nasz jedyny dobry rzut w końcówce tego meczu i musieliśmy uznać wyższość rywala przegrywając 78:81.
PGE Start Lublin – MKS Dąbrowa Górnicza 81:78 (23:21; 21:27; 18:15; 19:15)
MKS Dąbrowa Górnicza: Luther Muhammad – 20 pkt., Martin Peterka – 16 pkt., 10 zbiórek, Ronald Curry Jr – 14 pkt., Dale Bonner – 11 pkt., Efrem Montgomery Jr – 8 pkt., 12 zbiórek, Jakub Musiał – 5 pkt., Adrian Bogucki – 4 pkt., Justin Gray – 0 pkt., Marcin Piechowicz – 0 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt.
PGE Start Lublin: Jean-Pierre Tokoto II – 16 pkt., Conner Frankamp – 15 pkt., Quincy Ford – 14 pkt., Liam O’Reilly – 13 pkt., Bryan Michael Griffin – 8 pkt., Jordan Cameron Wright – 6 pkt., Filip Put – 4 pkt., Michał Krasuski – 3 pkt., Roman Szymański – 2 pkt., Bartłomiej Pelczar – 0 pkt.