W Szczecińskiej hali Enea Arena byliśmy świadkami bardzo ofensywnego meczu, gdzie obie ekipy grały szybką i atrakcyjną koszykówkę nastawioną na zdobywanie punktów. Zawodnicy Kinga pokazali jednak lepszą skuteczność i to oni mogli się cieszyć z ostatecznego sukcesu odnosząc dwudzieste zwycięstwo w tym sezonie.
Nasz zespół chcąc zaskoczyć rywala rozpoczął ten mecz wysoką obroną strefową, stosując agresywny pressing. W ataku usiłowaliśmy z kolei zwiększyć tempo rozgrywanych akcji wykorzystując akcję pick&roll. Gospodarze odpowiedzieli dobrą skutecznością w rzutach z dystansu, a wynik konsekwentnie oscylował wokół remisu. Żaden z zespołów nie był w stanie osiągnąć zdecydowanej przewagi, choć po obu stronach parkietu widzieliśmy wiele efektownych akcji. Wraz z upływającym czasem agresywna obrona spowodowała, że obie drużyny skompletowały limit fauli, więc widzieliśmy naprawdę dużo rzutów wolnych – obie ekipy egzekwowały te rzuty ze zmienny szczęściem King 8 na 12, a MKS 7 na 13. Kiedy King zaczął delikatnie uciekać, wchodzący z ławki Marcin Piechowicz trafił rzut za 3 pkt. z odległości ponad 7 m. Już do końca I kwarty trwała zmasowana ofensywa po obu stronach parkietu, zakończona wynikiem 33:29 dla gospodarzy.
II kwartę udanie rozpoczęli podopieczni trenera Macieja Majcherka, którzy szybko zdobyli 5 pkt. Ich mini serię przerwał celną trójką Luther Muhammad, a po chwili równie skuteczny zza lini 6,75 m był Martin Peterka. Rywal szybko jednak zahamował nasze poczynania i ponownie odzyskał kontrolę nad meczem. Gdy zbliżali się już do dwucyfrowej przewagi – 48:39, rzutem trzypunktowym popisał się Dale Bonner. “Co się odwlecze to nie uciecze” jak mówi stare polskie porzekadło i po siedmiu minutach drugiej kwarty gospodarze osiągnęli dwucyfrową przewagę – 58:48. Trener Artur Gronek zdecydował się wówczas na time out chcąc z jednej strony wybić z rytmu przeciwnika jak również poinstruować swoich podopiecznych, co do dalszej taktyki, którą należy realizować. Efekt jego starań niestety nie był dla nas zadowalający i na przerwę MKS schodził z wynikiem 53:67.
Po powrocie z szatni na parkiet przystąpiliśmy z dużym animuszem do dalszej rywalizacji. Niestety nasze ogromne zaangażowanie i agresywną postawę wykorzystali gospodarze, którzy wymusili cztery faule w zaledwie nieco ponad dwie minuty gry. Szczególnie mocno iskrzyło pod koszem, gdzie zażarte boje z Nemanją Popovićem toczył nasz duet graczy wysokich EJ Montgomery & Adrian Bogucki. Gospodarze prezentowali dojrzalszą i bardziej wyrachowaną koszykówkę, w sposób bezlitosny egzekwując nasze błędy, a zarazem konsekwentnie egzekwując swoje akcje. W naszej ekipie cały czas usiłował “szarpać” Luther Muhammad, który mocno dawał się we znaki przeciwnikom, wymusił nawet faul niesportowy Jeremy’ego Roacha. Swoją grą pobudził kolegów do większego zaangażowania, co przyniosło pozytywne efekty, gdyż ponownie zniwelowaliśmy nieco straty, w czym duży udział miał bardzo aktywny Jamarii Thomas. Ostatecznie po III kwartach nasza strata osiągała rozmiary jednocyfrowe – 75:84.
IV kwartę rozpoczęliśmy z przekonaniem, że wszystko jest jeszcze możliwe i możemy podjąć walkę z gospodarzem. Po trzech minutach rywalizacji poczyniliśmy kolejny krok w dobrym kierunku i zmniejszyliśmy straty do zaledwie sześciu oczek – 78:84. Niestety w tym momencie Szczecinianie odzyskali rezon, w czym kluczową rolę odegrał ich kapitan Tomasz Gielo. Znakomite zawody rozgrywał również Jovan Novak, który ustanowił rekord sezonu w asystach rozdając 16 kończących podań. Końcówka meczu należała już w zupełności do gospodarzy, którzy złamali barierę stu punktów i wygrali 102:89.
King Szczecin – MKS Dąbrowa Górnicza 102:89 (33:29; 34:24; 17:22; 18:14)
MKS Dąbrowa Górnicza: Luther Muhammad – 19 pkt., Martin Peterka – 18 pkt., Dale Bonner – 15 pkt., Jamarii Thomas – 14 pkt., Adrian Bogucki – 9 pkt., Efrem Montgomery Jr – 4 pkt., Jakub Musiał – 4 pkt., Marcin Piechowicz – 3 pkt., Justin Gray – 3 pkt., Aleksander Załucki – 0 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt. Nikodem Woźny – 0 pkt.
King Szczecin: Jeremy Roach – 20 pkt., Tomasz Gielo – 18 pkt., Nemanja Popović – 14 pkt., Anthony Roberts – 14 pkt., Noah Freidel – 13 pkt., Maximillian Egner – 7 pkt., Malcolm Dandridge – 7 pkt., Mateusz Kostrzewski – 6 pkt., Jovan Novak – 3 pkt (16 asyst), Jakub Ucieszyński – 0 pkt.