Anwil postawił dzisiaj naprawdę trudne warunki i pokazał jednoznacznie, że w tym sezonie chce się bić o najwyższe laury. Nasi zawodnicy choć starali się jak mogli to musieli uznać wyższość lepiej dysponowanego rywala.
Spotkanie rozpoczęło się z delikatnym opóźnieniem z uwagi na awarię tablicy wyników w Hali Mistrzów. Koncentracji nie utracił nasz środkowy Adrian Bogucki, który wygrał rzut sędziowski, lecz w pierwszej akcji nie zdołaliśmy zdobyć punktów. Tymczasem Anwil zaliczył “run” 6:0, a ich serię zdołał dopiero przerwać rzutem z wyskoku Ron Curry. Po chwili celne “trójki” odpalili Aleksander Załucki oraz wspomniany Ron Curry, wobec czego bardzo szybko odrobiliśmy nasze początkowe straty. Od tego momentu byliśmy świadkami prawdziwej wymiany ciosów po obu stronach parkietu na bardzo dobrej skuteczności rzutów z gry (Anwil – 53%; MKS – 43%). Chcąc prowadzić równorzędną walkę z rywalem nasi gracze zbyt często uciekali się jednak do fauli, które dały im 8 pkt. z samych rzutów wolnych. Na domiar złego w ostatniej akcji I kwarty celnym rzutem trzypunktowym popisał się Nijal Pearson i to zespół Anwilu mógł cieszyć się z prowadzenia 26:16.
Druga kwarta rozpoczęła się od szybkiej trójki gospodarzy, na którą dobrze odpowiedzieli nasi gracze akcją dwójkową Adrian Bogucki – Marc Garcia, wykończoną celnym lay-upem przez tego drugiego. Po chwili znakomitą akcją 3+1 popisał się znakomicie dysponowany Ron Curry i nasze straty zmalały do pięciu punktów (24:29). W kolejnej akcji świetnie pod koszem zachował się Adrian Bogucki pewnie kończąc swoją akcję i oba zespoły dzielił już dystans zaledwie jednej akcji rzutowej. O zaciętości tego fragmentu gry niech świadczy wymiana bloków w dwóch kolejnych akcjach obu zespołów w wykonaniu Martina Peterki oraz Mate Vucića. Podopieczni trenera Grzegorza Kożana na wszelkie sposoby próbowali ponownie powiększyć swoje prowadzenie i w końcu dopieli swego, schodząc na przerwę z wynikiem 46:33.
Po powrocie z szatni na parkiet w pierwszej akcji przełamał się nasz strzelec Luther Muhammad, trafiając swój rzut z wyskoku. Niestety ta akcja na długie minuty okazała się jedynie przebłyskiem naszej dobrej gry ofensywnej. Dopiero po kliku dobrych minutach, energetycznym wsadem popisał się Adrian Bogucki. Rywale w tym czasie nie próżnowali i na dobre umocnili się na dwucyfrowym prowadzeniu. Chcąc wybić nieco rywala z rytmu trener Krzysztof Szablowski wykorzystał swój time-out, po którym ustawiliśmy dobrą akcję dla Aleksandra Załuckiego, który oddał skuteczny rzut zza linii 6,75 m. Po chwili kolejną trójkę dołożył Luther Muhammad i ponownie dąbrowscy kibice mogli odzyskać nadzieję na nawiązanie walki przez MKS w dzisiejszym spotkaniu. W pogoni za wynikiem nasi zawodnicy starali się grać zespołowo, angażując wszystkich graczy na parkiecie. Znakomite chwile przeżywał EJ Montgomery, który nie tylko popisał się energetycznym wsadem, ale jeszcze trafił swój pierwszy rzut za 3 pkt. w Orlen Basket Lidze. Konsekwencja i upór przyniosły oczekiwane rezultaty i III kwartę zakończyliśmy na stracie wynoszącej zaledwie 6 pkt. – 59:65.
Podrażnieni zawodnicy Anwilu IV kwartę rozpoczęli mocno agresywnie, lecz tym samym odpowiedzieli nasi gracze wobec czego mocno ograniczono swobodę w organizacji gry ofensywnej po obu stronach parkietu. Z tego klinczu lepiej wyszli gospodarze i po ich dwóch z rzędu skutecznych akcjach trener Szablowski po raz kolejny musiał przerywać ich serię time-outem. Niestety na niewiele się to zdało i na dwucyfrowe prowadzenie powrócili włocławianie. Nasi zawodnicy usiłowali przyspieszyć rozegranie swoich akcji korzystając pod koszem z dobrze dysponowanego Adriana Boguckiego. Gospodarze prowadzeni przez swojego lidera w osobie Isaiaha Muciusa parli jednak na przód nie zważając na nasze starania. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Anwilu 89:78.
Anwil Włocławek – MKS Dąbrowa Górnicza 89:78 (26:16; 20:17; 19:26; 24:19)
MKS Dąbrowa Górnicza: Adrian Bogucki – 15 pkt., Efrem Montgomery Jr – 13 pkt., Ronald Curry Jr – 13 pkt., Dale Bonner – 13 pkt., Luther Muhammad – 9 pkt., Aleksander Załucki – 8 pkt., Martin Peterka – 5 pkt., Marc Garcia – 2 pkt., Marcin Piechowicz – 0 pkt., Nikodem Woźny – 0 pkt., Maciej Zabłocki – 0 pkt., Jakub Wojdała – 0 pkt.
Anwil Włocławek: Isaiah Mucius – 17 pkt., Nijal Pearson – 13 pkt., Mate Vucić – 12 pkt. (11 zbiórek), Justas Furmanavičius – 11 pkt., Elvar Fridriksson – 10 pkt., Eric Lockett – 8 pkt., Michał Michalak – 5 pkt., AJ Slaughter – 5 pkt., Michał Kołodziej – 3 pkt., Kacper Borowski – 3 pkt., Dawid Słupiński – 2 pkt., Bartosz Łazarski – 0 pkt.