Choć udany początek spotkania dawał nadzieje na upragniony pozytywny rezultat, to niestety po przerwie powróciły nasze demony, które po raz kolejny uniemożliwiły nam odniesienie sukcesu. Emocje towarzyszyły nam do ostatniego gwizdka sędziego, lecz ze zwycięstwa po raz kolejny cieszyli się rywale.
Wynik spotkania celną trójką otworzył Tyler Cheese i tym rzutem rozpoczął nasz „run” punktowy 10:0. Z „knock down” Stal zdołała się podnieść po celnym rzucie Adasa Juškevičiusa. W naszej ekipie od pierwszych minut spotkania bardzo aktywny był David Höök, który grał z dużym zaangażowaniem po obu stronach parkietu. Już w I kwarcie zobaczyliśmy na parkiecie powracającego po kontuzji naszego kapitana Marcina Piechowicza. Gospodarze usiłowali za wszelką ceną podkręcić tempo i stawiali na szybką tranzycję z obrony do ataku. W tym stylu dobrze odnajdywał się Juškevičius, który zgromadził 8 pkt. w I kwarcie. Chcąc wytrącić rywala z równowagi nasi zawodnicy postawili na agresywną obronę co niestety zakończyło się skompletowaniem limitu fauli już na 4 minuty przed końcem pierwszej części gry. Niemniej jednak cel został osiągnięty i zdobywanie punktów stało się co raz trudniejsze dla gospodarzy. My z kolei nie próżnowaliśmy w ataku i raz po raz dziurawiliśmy kosz rywala rzutami zza linii 6,75 m (tylko w I kwarcie trafiliśmy 5 z 10 rzutów za 3 pkt.). Dzięki powyższemu I kwartę zakończyliśmy z dwucyfrowym prowadzeniem 29:19.
Nie wiemy co trener Andrzej Urban powiedział w przerwie swoim graczom, ale II kwartę rozpoczęli zupełnie odmienieni zaczynając od serii punktowej 6:0. Trener Boris Balibrea odpowiedział time outem, po którym celną trójką popisał się Tyler Cheese. Licznie zgromadzeni kibice (w tym również nasi sympatycy, którzy udali się do Ostrowa Wielkopolskiego) z pewnością nie mogli narzekać na brak emocji. Obie drużyny grały na wysokim tempie, szybko konstruując swoje akcje ofensywne. Niestety w naszej ekipie co raz bardziej dokuczała nam duża niedokładność w konstruowaniu akcji ofensywnych oraz co raz liczniejsze straty. Na szczęście zdołaliśmy opanować sytuację i poprawiając grę w defensywie otworzyliśmy sobie łatwiejsze sytuacje w ataku, gdzie bardzo dobrze czuł się dzisiejszego wieczoru Tyler Cheese, który do przerwy zgromadził już 18 pkt. W końcówce II kwarty gospodarze zdołali jeszcze złapać oddech i ostatecznie do szatni schodziliśmy na pięciopunktowym prowadzeniu 49:44.
Po powrocie na parkiet oba zespoły przystąpiły do rywalizacji z dużym zaangażowaniem i zaraz po wznowieniu gry doszło do starcia na linii Juškevičius – Höök zakończonego faulem niesportowym tego pierwszego. Chociaż byliśmy świadkami huraganowych natarć po obu stronach parkietu to efektywność tych akcji pozostawiał nieco do życzenia. Szybciej egzekucję rzutową poprawili gospodarze i po niespełna sześciu minutach III kwarty objęli prowadzenie 57:55. Niestety, ale długimi fragmentami nie potrafiliśmy odzyskać właściwego rytmu gry. Jednym z niewielu jasnych punktów pozostawał nasz środkowy Mattias Markusson, który gwarantował nam dobrą zbiórkę, a ponadto w ataku również potrafił wykończyć swoje akcje (mecz zakończył z double double – 15 pkt. i 14 zbiórek). Gospodarze z mozołem, ale jednak konsekwentnie zbudowali swoją przewagę i po III kwartach prowadzili 67:61.
IV kwarta rozpoczęła się od celnej trójki Davida Hööka, lecz szybko skutecznie odpowiedział Tyquan Rolon. Upływający czas działał na korzyść ostrowian, a tablica wyników w dalszym ciągu wskazywała na ich kilkupunktowe prowadzenie. Sygnał do ataku usiłował dać naszym graczom Aleksander Załucki, który w przeciągu zaledwie jednej minuty trafił dwa rzuty za 3 pkt. Niestety w obozie rywali szalonymi rzutami odpowiadał Paxson Wojcik. W równie ekwilibrystyczny sposób odpowiedział Cheese i na niespełna cztery minuty do końca meczu doprowadziliśmy do remisu 81:81. Po chwili szybką tranzycję celną trójką zakończył Raymond Cowels III i ponownie wyszliśmy na prowadzenie! Gospodarze jednak, ani myśleli oddać nam tego meczu bez walki i w crunchtime byliśmy świadkami prawdziwej wymiany ciosów i walki o każdą piłkę, a wynik pozostawał sprawą otwartą do ostatniego gwizdka sędziego. Stal seryjnie pudłowała rzuty wolne, lecz my nie potrafiliśmy tego wykorzystać i mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 92:89.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – MKS Dąbrowa Górnicza 92:89 (19:29; 25:20; 23:12; 25:28)
MKS Dąbrowa Górnicza: Tyler Cheese – 25 pkt., Mattias Markusson – 15 pkt. (14 zbiórek), Teyvon Myers – 13 pkt., Raymond Cowels III – 10 pkt., Aleksander Załucki – 9 pkt., David Höök – 8 pkt., Adam Łapeta – 6 pkt., Marcin Piechowicz – 3 pkt., Szymon Ryżek – 0 pkt.
Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski: Tyquan Rolon – 16 pkt., Paxson Wojcik – 15 pkt., Damian Kulig – 14 pkt., Siim-Sander Vene – 14 pkt., Tim Lambrecht – 11 pkt., Adas Juškevičius – 10 pkt., Mateusz Zębski – 7 pkt., Jakub Parzeński – 5 pkt.